W dniach 10-15 sierpnia w Łomży odbyły się XXV Polonijne Igrzyska Młodzieży Szkolnej im. J. Stypuły. W tym roku, jak nigdy dotąd, liczną ekipę na igrzyska wydelegował rejon wileński. Prawie 60 sportowców z tego rejonu wystartowało w 4 dyscyplinach sportowych, wystawiając 9 zespołów w: tenisie stołowym, lekkiej atletyce, piłce nożnej oraz siatkówce. W siatkówce zgłosiliśmy nawet trzy zespoły — dwa dziewcząt i jeden chłopców. W tenisie i lekkiej atletyce po dwa zespoły (chłopcy i dziewczyny), natomiast w piłce nożnej wystawiono tylko zespół chłopców. Wyniki sportowe przekroczyły wszelkie oczekiwania, ale o nich w kilku słowach po kolei.
W lekkiej atletyce rejon reprezentowali nasi najmłodsi sportowcy ze Szkoły Sportowej Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie. To miała być dla nich lekcja, gdyż wiekowo byli o co najmniej kilka lat młodsi od swych rywali, a oczekiwanie od nich medali byłoby nadużyciem. Pojechali po doświadczenie, bardzo dzielnie walczyli na bieżni oraz w sektorze skoków i rzutów. Mimo tego, że w żadnej konkurencji medali nie zdobyli, potrafili swoją walecznością, swoją skromną posturą oraz wielką ambicją zaskarbić sympatię kibiców, którzy głośnymi oklaskami dopingowali zmierzających ku mecie młodych adeptów królowej sportu. Naszym maluchom na pomoc przyszli starsi koledzy z Awiżeń i Mickun. Akurat siatkarze i tenisiści mieli tego dnia wolne od zmagań w swoich koronnych dyscyplinach sportowych, więc by nie próżnować, stawili się do bloków startowych, by biegać, skakać i rzucać. W konsekwencji tego wywalczyli aż 5 medali. Siatkarki z Awiżeń zdobyły dwa złote medale dzięki Patrycji Jakutowicz w skoku w dal oraz Adrianie Bilińskiej, która jako jedyna piłeczkę rzuciła na odległość ponad 40 metrów. Ewa Grzybowska dorzuciła srebro w biegu na 100 metrów. Miejsce trzecie w rzucie piłeczką palantową zdobyła zawodniczka z Mickun, Eryka Abulfatowa. Jako jedyny przedstawiciel płci męskiej w rzucie piłeczką palantową dorobek naszej ekipy uzupełnił Wiejas Pawlik z Awiżeń. Dorobek 5 medali jak najbardziej usatysfakcjonował naszą ekipę.
W zawodach piłki nożnej udział wzięli trampkarze z 5 zespołów. Piłkarze z Rudomina, którzy na co dzień reprezentują Szkołę Sportową Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie, zdobyli w turnieju drugie miejsce. Trenowali na okrągło, piłkę kopali wszędzie — w miejscach do tego dostosowanych i tych, które dozwolonymi nie były. Treningi rozpoczynali na stadionie, gdy było widno, później mecz przenosił się na korytarz akademika, co nie wszystkim przypadło do gustu. Podopieczni Kamila Manatowa (nauczyciel piłki nożnej) świetnie radzili sobie na miejskim stadionie „Orzeł”, na którym odbywał się turniej zasadniczy. Nasi „orły“ walczyli o każdą piłkę, do ostatniego gwizdka sędziego. W turnieju strzelili 6 bramek, tracąc zaledwie 2. Słusznie twierdzi przysłowie: „trening czyni mistrza“.
Tenis stołowy miał być tą dyscypliną sportową, na którą najbardziej liczyliśmy w kwestii medali, i nie zawiedliśmy się. Miłośnicy ping-ponga z rejonu wileńskiego są znani nie tylko na Wileńszczyźnie, nie tylko na Litwie, ale zdobywają laury daleko poza jej granicami. Mickuny to prawdziwa kuźnia talentów tenisa stołowego, a pod bacznym okiem doświadczonego nauczyciela Marka Waitonisa od lat osiągają niesamowite postępy. Nic dziwnego, że zdobyli aż 8 medali, z czego 2 złote, 2 srebrne i 4 brązowe. W kategorii dziewcząt do lat 13 zajęły całe podium. Złoto przypadło Ewie Chałkowskitie, srebro — Edycie Abulfatowej, brąz — Gabrieli Markiewicz. W ślady dziewcząt poszli chłopcy z Mickun, reprezentujący Szkołę Sportową Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie. Na najwyższy stopień podium wspiął się Daniel Stefanowicz, a o jeden stopień niżej uplasował się Arsenij Kanaszkow. Daniel Tunkiewicz musiał zadowolić się najniższym miejscem na podium. W kategorii 2008 i młodszych medal brązowy wywalczyła nasza Kaja Tworogal, która decyzją trenera wystartowała wśród zawodniczek o 5-6 lat starszych, gdyż wśród rówieśniczek nie miała godnych rywalek. Warto było więc przetestować siły z bardziej doświadczonymi rywalkami. Jakby tego było mało, Kaja w parze z Ewą Chałkowskitie dorzuciła brąz w grach deblowych. Brawo dziewczyny, brawo chłopacy!!!
Najliczniejszą grupę z rejonu wileńskiego stanowili siatkarze i siatkarki z Awiżeń. 8 chłopców i 14 dziewcząt przybyło, by reprezentować rodzime Gimnazjum w Awiżeniach oraz Szkołę Sportową Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie. W igrzyskach po raz pierwszy odbyły się zawody w kategorii chłopców, więc nic dziwnego, że do startu stawiły się tylko 4 zespoły. Nasi chłopcy mieli sporą tremę, która ich częściowo „zjadła”. Aczkolwiek wstydu nie było, gdyż udało się wskoczyć na podium. Dwie porażki i jedno zwycięstwo zapewniły im medale brązowe. W kategorii dziewcząt uczestniczyło 7 zespołów. Od nas wystawiliśmy dwa zespoły — jeden bronił barw Szkoły Sportowej Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie, a drugi Gimnazjum w Awiżeniach. Dwa zespoły o podobnym poziomie, mające w swoim składzie zarówno bardziej doświadczone zawodniczki, jak i mniej doświadczone. To było lekkie ryzyko, gdyż mogło różnie się skończyć. Oba zespoły odniosły po 4 zwycięstwa i doznały po jednej porażce. Pierwsze miejsce zajął zespół DJSSz z miejscowości Zwiagiel z Ukrainy, natomiast nasze dziewczynki podzieliły odpowiednio miejsca 2. i 3. Wyższe miejsce zajęły siatkarki reprezentujące Szkołę Sportową Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie, a ciut niżej uplasowały się siatkarki Gimnazjum w Awiżeniach. Warto zaznaczyć, że gdybyśmy wystawili jeden zespół składający się z zawodniczek doświadczonych, czyli zespół tak zwany 1, a inny z zawodniczek rezerwowych, to w takim układzie bardziej doświadczony zespół miałby zdecydowanie większe szanse na wygraną w całym turnieju. Natomiast drugi zespół prawdopodobnie mógłby nie załapać się na podium. Więc podjęliśmy ryzyko i stworzyliśmy dwa zespoły o podobnej sile, licząc się z ewentualną porażką. Nawet i w takim układzie mieliśmy szansę na zwycięstwo, lecz zabrakło sił. Nasze dziewczynki ze Szkoły Sportowej Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie w rozgrywkach grupowych pokonały siatkarki z Ukrainy, lecz w meczu finałowym musiały uznać ich wyższość.
Igrzyska to nie tylko zawody i medale, ale także integracja, wspaniała zabawa, piękna przygoda, fantastycznie spędzony czas, okazja do doskonalenia języka polskiego oraz zgłębiania kultury swoich przodków. To świetna okazja do zawarcia nowych przyjaźni i dotknięcia Macierzy, która niegdyś zrządzeniem losu została utracona. Łomża od 25 lat jest idealnym miejscem, które zrzesza młodzież o polskich korzeniach z różnych zakątków świata. Łomża zawsze jest gościnna, otwarta, zawsze czekająca na ptaki wracające do swoich starych gniazd. Organizatorzy i ludzie dobrej woli zadbali, by ten pobyt był dla nas szczególnie udany, piękny i niepowtarzalny. Mieliśmy możliwość skorzystania z Parku Wodnego oraz Centrum Nauki Kopernika w Łomży, a nasz stary znajomy Mirek Sławski zafundował młodzieży nową atrakcję — jazdę gokartami pięknymi dróżkami Parku im. J. Pawła II. Potrafiliśmy też sami pomysłowo wypełnić czas wolny. Lubiliśmy skoczyć na Stare Miasto, na placu Rynkowym zjeść najsmaczniejsze lody, które tutaj mają szczególny smak. Udany był spacer Łomżyńskimi Bulwarami wzdłuż Narwi, gdzie zrobiliśmy sesję zdjęciową. Pomysły, akrobatyczne umiejętności i fantazja naszych dziewcząt zaskoczyły nas wszystkich. To była pierwszorzędna zabawa, w której młodzież podzielona na grupki po 3-4 starała się wykazać polotem myśli i zrobić najciekawsze zdjęcie. Dziewczynki mnie zaskoczyły i, w moim skromnym przekonaniu, zasłużyły na jeszcze jeden medal. Kolejnym zaskoczeniem był przyjazd na Igrzyska pani dyrektor Gimnazjum w Awiżeniach Alicji Bilińskiej z całą rodziną. Zaplanowała tak urlop, by przybyć do Łomży na mecze siatkarskie i zamknięcie igrzysk. Podczas meczu z widowni kibicowała i zagrzewała swoich wychowanków do walki, a jak wiemy, z sukcesem. Aczkolwiek to nie było zaskoczeniem, którego nie można było przewidzieć, gdyż często podróżuje z siatkarkami po turniejach i zawodach, a meczy we własnych murach nie opuszcza pod żadnym pozorem.
Jesteśmy niezmiernie wdzięczni dyrektorowi Szkoły Sportowej Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie Robertowi Komarowskiemu, który organizował wyjazd tak licznej grupy, zachęcał wątpiących i załatwił transport, by każdy chętny mógł skorzystać z igrzysk. Mimo urlopu, co dzień był z nami w kontakcie, ciekawił się, wspierał, radził, a w chwilach trudnych pomagał je rozwiązać.
Oczywiście opisując XXV Polonijne Igrzyska Młodzieży Szkolnej im. J. Stypuły, karygodnym byłoby pominąć piękne otwarcie i zamknięcie igrzysk. Ceremonii otwarcia towarzyszyła piękna oprawa artystyczna w wykonaniu artystów z Progimnazjum im. J. Pawła II z Wilna, „Wołyńskich Słowików” z Ukrainy oraz wokalistek z Irlandii i Belgii. Ceremonię otwarcia poprowadził jak co roku członek Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Sebastian Jaworowski. Mimo takiego stanowiska jest osobą bardzo skromną, potrafiącą się bawić i zachęcić innych do zabawy, nawiązującą świetny kontakt z młodzieżą i nieukrywającą, że jest wiernym kibicem naszej drużyny, co w moim odczuciu jest sporą zaletą. Wiadomo, szczególne wyrazy wdzięczności kieruję pod adresem niestrudzonej orędowniczki polonijnej młodzieży, osoby, na której barkach spoczywa ogrom pracy organizacyjnej, która przed 25 laty stała u źródeł igrzysk i wciąż ciągnie ten wózek do przodu, która przez ćwierć wieku poświęca się dla tej idei bezgranicznie, która co roku walczy o nas, walczy o igrzyska z wyjątkowym uporem. Jestem jednym z nielicznych, który od dwudziestu pięciu lat co roku może obserwować i podziwiać, jak Pani Hance wciąż nie ubywa sił i zaangażowania, i tak jak przed wieloma laty oddaje całe swe serce oraz całą miłość dla każdego uczestnika, a szczególnie dla tych najmniejszych. Nie mogliśmy więc odjechać ot tak w milczeniu, bez słów wdzięczności. Po uroczystej gali zamknięcia igrzysk z całą naszą grupą dziękowaliśmy Pani Hance Gałązce oraz Sebastianowi Jaworowskiemu za zaproszenie, opiekę i wspaniałe igrzyska. Moja miłość z igrzyskami trwa od 25 lat; rozkochałem się w Łomży sam i co roku tą miłością zaszczepiam młodzież z Awiżeń. Ten związek przetrwał 25 lat, czyli doczekał się srebrnych godów, więc nawiązując do tak pięknego jubileuszu, przekazaliśmy Pani Hance Gałązce drobny prezent — obraz Matki Bożej Ostrobramskiej w srebrnej szacie. Życzyliśmy, by Madonna Wileńska miała Panią Hankę w swojej opiece i obdarzała wszelkimi łaskami. Natomiast obraz Jezusa Miłosiernego wręczyliśmy naszemu wielkiemu przyjacielowi Sebastianowi, który przed wieloma laty zaufał Miłosierdziu i doznał jego łaski. Nie ukrywał wzruszenia i swej adoracji, bo kult Miłosierdzia Bożego ma głęboko w swoim sercu i życiu.
Wracaliśmy do domu w ciszy, trochę zmęczeni, a ja byłem trochę smutny. Być może z tęsknoty, bo… bo śpiewał mi obcy wiatr, zachwycał wielki świat, a serce tęskni, bo gdzieś daleko stąd został rodzinny dom… Jednak żegnając się z Łomżą, napawała mnie nadzieja, że za rok wrócę tam, gdzie są najpiękniejsze kwiaty: stokrotki, fiołki, kaczeńce i maki. Taką nadzieję dała mi bryła przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży i wydrążone w skale słowa Świętego Jana Pawła II: „Bogu dziękujcie. Ducha nie gaście”. Dziękuję i staram się ducha nie gasić, a wiary nie tracić. A więc igrzyska i Łomżo, spotkamy się za rok!
Nauczyciel metodyk siatkówki
Szkoły Sportowej Rejonu Wileńskiego w Niemenczynie
Waldemar Szumski


































